Kategoria: Bez kategorii

„Co dalej z nami i naszym światem?” jak zredukować stres w sytuacji niepewności

Jest środek nocy, Morze Północne. Leżę w kompletnych ciemnościach w koi. Właściwie trudno nazwać to leżeniem, bo próbuję trzymać się czego się tylko da, kiedy podmuchy wichury i fale przechylają łódź na jedną lub drugą burtę, a ja katulam się z prawa na lewo. Na pokładzie, wzmocniona o wszystkie męskie siły, wachta walczy właśnie ze sztormem, słyszę komendy kapitana, krzyki załogantów, tupot nóg. To nie jest mój pierwszy sztorm na morzu, ale pierwszy w takiej małej żaglówce: umieram ze strachu bo huk łodzi spadającej na kolejne fale jest tak potężny, że wydaje mi się, że nie jest możliwe, żeby to wytrzymała i nie pękła. Moja kuzynka, w koi ze mną, jest doświadczoną żeglarką i wiele razy powtarza mi, że nic nam nie grozi, zapewnia mnie, że jachty morskie są przygotowane na takie sytuacje, w końcu zwyczajnie usypia. Ja nasłuchuję i próbuję, wśród tego huku, wyławiać głos kapitana, sprawdzając, czy słychać w nim panikę czy nie. Próbuję przemówić sobie do rozsądku, ale proces paniki postępuje i chociaż jakaś refleksyjna część mnie wie, że to, co się dzieje ze mną, jest bez sensu, to i tak kompletnie nie mogę tego powstrzymać. Tego paraliżu, jaki mnie ogarnia. Po jakimś czasie już nie tylko przeraża mnie ten sztorm, ale jestem przerażona swoją automatyczną reakcją „zamrożenia”. Myślę sobie, że jeśli coś się wydarzy złego, to ja i tak nie ruszę się z tej koi, nie będę mogła się uratować. Potem dochodzi do tego drżenie i dygotanie, aż w końcu kompletnie wykończona przysypiam. Kiedy się budzę słyszę ciszę, plusk fal i widzę, że na zewnątrz jest już jasno. Co za ulga”…To moje wspomnienie z rejsu,

Zamarcie to jedna z trzech możliwych reakcji w sytuacji, w której przeżywamy traumę. To może być doświadczenie zagrożenia życia lub zdrowia, naruszenia nietykalności fizycznej: swojej własnej, albo naszych bliskich (jak w sytuacji przemocy) lub też doświadczamy zagrożenia utraty dóbr materialnych: tego wszystkiego, co stanowi dla nas źródło bezpieczeństwa (dom, praca). Według Petera Levine, amerykańskiego psychologa od 50 lat zajmującego się stresem i traumą, ta właśnie reakcja jest nam mniej znana. Większość z nas zna bardziej dwie pozostałe reakcje biologiczne: walkę lub ucieczkę. Ta aktywność, podjęcie działania, nawet jeśli jest to tylko wołanie o pomoc, daje nam siłę sprawczą, poczucie, że coś zrobiliśmy, żeby się obronić. Kiedy nie możemy ani walczyć ani uciec, to co możemy zrobić, to wejść w stan zamarcia, zemdleć tak jak robią to zwierzęta, albo zdysocjować czyli „oddzielić się” od swojego ciała, przestać je czuć. A potem wyjść z tego stanu, wrócić do życia, do odczuwania swojego ciała. Zwierzęta kiedy tylko wychodzą z zamarcia „otrząsają się”, czyli przez falę drżenia pozwalają ciału rozładować energię stresu uwięzioną w systemie nerwowym. Według Levina jeśli ta energia pozostanie nierozładowana, będzie siać spustoszenie w ciele i umyśle.

W powszechnym rozumieniu traumy dotyczy ona weteranów wojen, ofiar wypadków komunikacyjnych czy ofiar gwałtów, kataklizmów, a także bezpośrednich świadków takich dramatycznych wydarzeń. Mało kto ma świadomość, że wiele z pozoru mało dramatycznych wydarzeń, jak na przykład zabiegi medyczne, długotrwałe pozostawanie bez pracy, mogą stać się przyczyną traumy. Nie mówiąc już o wielu sytuacjach z dzieciństwa, takich o których pamiętamy, albo takich które pogrzebaliśmy w niepamięci. Levine uważa, że wielu ludzi ma nierozpoznane objawy traumy: ataki paniki, niewytłumaczalne lęki i fobie.

Także choroby somatyczne o niejasnej etiologii, depresja, niepokój, choroby psychiczne, mogą mieć w tle nierozpoznane traumy. Nie mówiąc już o tak często do niedawna diagnozowanym u dzieci tzw. ADHD. Podstawowym skutkiem przeżytej i nieuleczonej traumy jest utrata komfortu życia, na wielu płaszczyznach.

Ale co to wszystko ma wspólnego z nami? Co to ma wspólnego z ogłoszoną epidemią koronawirusa i z podjętymi przez wiele rządów, w tym i nasz, środkami zaradczymi w postaci zakazu zgromadzeń, ograniczenia kontaktów międzyludzkich, nakazu pozostawania w domu? Wygląda na to, że sytuacja w jakiej się znaleźliśmy, spełnia kryteria sytuacji nadzwyczajnej, kryzysowej, uruchamiającej w nas lęki o życie i przetrwanie: swoje własne i bliskich, niepewność co do przyszłości, strach, że czegoś zabraknie: jedzenia, środków czystości, obawy o utratę: pracy, pieniędzy, biznesu, dotychczasowego życia, strach przed załamaniem gospodarki. A także wiele innych lęków i strachów, które mogą zbudzić się z uśpienia jak Zombie w filmach grozy, tylko czyhając, żeby nas dopaść i przeciągnąć na ich stronę.

Ponieważ traumy, a raczej pamięć o traumatycznych doświadczeniach jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, więc mogą się też budzić lęki z poprzednich pokoleń, przeżywane przez naszych przodków. Stąd reakcje ludzkie na aktualną sytuację mogą być bardzo nasilone, czasem wręcz nieadekwatne: strach może zamieniać się w uogólniony lęk albo wywołać złość, gniew, a nawet agresję. Wobec innych, na przykład postrzeganych jako winnych rozprzestrzenianiu się wirusa, albo tych, którzy są niczemu nie winni, ale „ znaleźli się pod ręką”

Chcemy czy nie, znaleźliśmy się w sytuacji generującej duży stres, obciążającej nasz system nerwowy. Musimy po pierwsze odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości, tak ją sobie poukładać, żeby zapewnić sobie i swoim bliskim jak najwięcej bezpieczeństwa i komfortu. To jest podstawowa sprawa, właściwie najważniejsza: zadbanie o siebie i o siebie nawzajem. To duży sprawdzian dla każdego z nas. Nie mamy wpływu na wiele rzeczy, które się dzieją, ale z pewnością mamy wpływ na to jak zachowujemy się w tej sytuacji, do której co prawda nikt nas nie przygotował, ale do której jednocześnie jesteśmy od dawna przygotowywani.

Mamy biologiczne mechanizmy przystosowawcze, pozwalające redukować stres. Możemy uruchomić mechanizm walki, czyli w naszej sytuacji podjąć jakieś działania: porządkować szafy, dołączyć do grup pomagających innym, jak „Widzialna ręka” lub na własną rękę wspierać sąsiadów i znajomych, uprawiać jogę prowadzoną online. Możemy uciec: zaszyć się na działce, albo trochę wyłączyć się ze spraw tego świata i dać sobie czas i przestrzeń na pobycie ze sobą, medytacje, kontemplowanie przyrody.

Mamy, w naszym rejonie świata, całkiem dobre warunki bytowe, mamy ofiarnie działających pracowników służb medycznych i innych pracujących ludzi, zapewniających nam komfort (sprzedawcy, śmieciarze itd.), mamy (choć nie wszyscy) technologie, które umożliwiają nam znacznie łatwiejszy kontakt na odległość, pozwalające robić zakupy nie wychodząc z domu, śledzić bieg wydarzeń, a także zdalnie wykonywać swoją pracę. Warto to wszystko docenić bo to nadal w wielu aspektach bezpieczny świat, ułatwiający przetrwanie, a co więcej – to wszystko może stanowić przeciwwagę do uruchamiających się lęków.

To, że przeżywamy strach jest naturalne, dlatego tak ważne, a nawet najważniejsze jest bycie w uważnym kontakcie z samym sobą: słuchanie siebie i spokojne rozmawianie z samym sobą. Dobrze jest zapytać siebie czy raczej podsycam ten strach, karmiąc go wielogodzinnym oglądaniem programów informacyjnych, czytaniem wszystkich doniesień i tym samym skazując się na bezradność, na osłabianie siebie. Czy też wzmacniam w sobie spokój i opanowanie skupiając uwagę na wszystkich dobrych rzeczach w moim życiu, dodając sobie otuchy? Jest wiele sposobów na utrzymanie się w dobrej formie, w pozytywnym nastawieniu, a to jak wiadomo wzmacnia nasz system odpornościowy. I nie chodzi tu o zaprzeczanie sytuacji, udawanie, ze nic się nie dzieje.

Chodzi o emocjonalne BHP. Myślenie o bliskich, troszczenie się o nich, czy to w ciasnym mieszkaniu w bloku, gdzie wszyscy tłoczą się z trudem znajdując skrawek własnej przestrzeni, czy to z tymi, którzy są gdzieś daleko, wykonując do nich telefon. Dzielenie się z innymi nie strachem, agresją ale życzliwością, dodawanie im otuchy. Myślenie o tym co się lubi, kocha. Robienie tego co sprawia przyjemność lub jest pożyteczne: moja sąsiadka upiekła ciasto i podzieliła się nim, inna bardzo starsza przyjaciółka opowiedziała, że skoro nie może wychodzić z domu to włącza muzykę i tańczy, ( nigdy przedtem tego nie robiła). Chodzi dbanie o swój dobrostan, każdego dnia, tak jak o mycie rąk, dezynfekowanie klamek i przestrzeganie innych zaleceń bezpieczeństwa.

Każdy z nas ma wpływ na to, jak zachowa się w tej trudnej sytuacji: czy wesprze siebie i wszystkich wokół, czy też „zapędzi siebie w kozi róg strachu”, w którym można już tylko kąsać i gryźć, albo tkwić sparaliżowanym lękiem. Ta sytuacja prędzej czy później minie, a teraz trzeba się skupić na tym, żeby zminimalizować szkody, nie tylko zdrowotne, ale i emocjonalne.

Autor: Elżbieta Sanigórska

Epidemia COVID-19, bezpłatne porady dla personelu medycznego

Zespół psychoterapeutów Adeste zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i narażenia pracowników medycznych na długotrwały stres oraz sytuacje przekraczające możliwość radzenia sobie, oferuje bezpłatne wsparcie telefoniczne dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników, laborantów oraz innych pracowników zaangażowanych w niesienie pomocy osobom zarażonym wirusem COVID-19.

Terapeuci będą dyżurować przy telefonie od poniedziałku do piątku w godzinach 15-20.

Harmonogram dyżurów dla personelu medycznego:

  • poniedziałek: Katarzyna Szafranko, tel. 605 480 099
  • wtorek: Beata Podgórska, tel. 607 774 362
  • środa Jadwiga Mrozowicka, tel. 601 410 449
  • czwartek: Elżbieta Sanigórska, tel. 501 655 821
  • piątek: Zygfryd Klaus, tel. 600 140 144

W trosce o zdrowie pacjentów i personelu, zmieniamy również formułę pracy naszego zespołu i zapraszamy osoby potrzebujące pomocy na konsultację oraz sesje terapeutyczne online lub przez telefon.

Prosimy o kontakt telefoniczny z z wybranym terapeutą w celu ustalenia formy dalszego kontaktu.

Grupa wsparcia i warsztaty dla rodziców w sytuacji okołorozwodowej

Udzielamy całościowej pomocy psychologicznej rodzinom doświadczających konfliktów przed, w trakcie i po rozwodzie poprzez:
• grupy wsparcia dla osób rozstających się
• warsztaty dla rodziców w sytuacji okołorozwodowej

Celem zarówno grup wsparcia, jak i warsztatów jest pomoc rodzicom w zadbaniu zarówno o siebie, jak i o dziecko, w niezwykle trudnej emocjonalnie sytuacji rozwodu. Służą one zapobieganiu negatywnym skutkom przeżywanego lęku, niepokoju, złości i innych reakcji emocjonalnych. Doświadczanie wsparcia i pomocy psychologicznej pomaga przejść w miarę bezpiecznie w skomplikowanym i wieloaspektowym procesie.
Przed przyjęciem do grupy wsparcia, względnie na warsztat, przewidujemy wstępną, indywidualną konsultację osób zainteresowanych z naszymi specjalistami prowadzącymi zajęcia.

Termin rozpoczęcia spotkań planowany jest od lutego, w zależności od zebrania się grup. O przyjęciu decyduje kolejność zgłoszeń.

Grupa wsparcia dla rodziców w sytuacji okołorozwodowej.
Grupy otwarte są planowane co sobotę. Koszt dwugodzinnego spotkania 100 zł.
Prowadzące – Beata Podgórska / Agnieszka Dębniak w godzinach 10:30 -12:30
Prowadzące – Jadwiga Mrozowicka / Iwona Lassota w godzinach 12:30 -14:30

Warsztaty dla rodziców w sytuacji okołorozwodowej.
Cykl 10 spotkań 3 godzinnych
Planujemy warsztaty co drugą sobotę, by mogli uczestniczyć w nich obydwoje rodzice naprzemiennie w oddzielnych grupach. Koszt trzygodzinnego spotkania 150 zł.
Prowadzące – Beata Podgórska / Agnieszka Dębniak w godzinach 12:30 -15:30
Prowadzące – Jadwiga Mrozowicka / Iwona Lassota w godzinach 9:30 -12:30

Nabór zarówno do grupy wsparcia, jak i na warsztat prowadzimy od stycznia br. Przed przyjęciem do grup przewidywana jest wstępna indywidualna konsultacja z prowadzącymi.

Konsultacje do grupy: Beata Podgórska / Agnieszka Dębniak w środy w godzinach 16-18.
Beata Podgórska tel. 607-774-362, Agnieszka Dębniak tel. 604-131-347

Konsultacje do grupy: Jadwiga Mrozowicka / Iwona Lassota w piątki w godzinach 15-17.
Jadwiga Mrozowicka tel. 601-410-449, Iwona Lassota tel. 512-505-95

Terapia Par skoncentrowana na emocjach. Bliskie związki.

Do naszego ośrodka zgłaszają się pary będące w różnych momentach swojego związku, przeżywające często silne emocje.

W terapii pary muszą nauczyć się dostrojenia. Najpierw terapeuta dostraja się do pary i pomaga im w ten sposób obniżyć poziom pobudzenia.

Terapeuta pomaga w opisaniu, zreflektowaniu, zobaczeniu ich delikatnych potrzeb, które kryją się pod złością, czy wycofaniem, czyli tym, co widać na powierzchni, z czym zwykle para zgłasza się na terapię.
Rzeczy, które potrzebne są w bliskim związku to: akceptacja, przynależność, komfort-uspokojenie, bezpieczeństwo. Są to najważniejsze potrzeby, zaspokajane wówczas, kiedy partner jest dostępny, „zaangażowany w nas”, odpowiada, reaguje na nas. Bez tego „głodujemy emocjonalnie”, ponieważ jesteśmy niezwykle delikatni.

Gdy czujemy się zagrożeni utratą więzi, zranieni, na przykład w kłótni – mamy tylko kilka możliwości reakcji i kluczowe jest zawsze, jak radzimy sobie z tym, że ktoś może nas zranić: możemy:

1) przyciągnąć kogoś (zbliżyć się),
2) odepchnąć,
3) oddalić się, odsunąć.

Na spotkaniach z parą staramy się na nowo odczytać te zachowania, by zrozumieć leżące u ich podłoża motywy. Przyjrzenie się z bliska im, pozwala na uruchomienie empatii, która jest kluczem do bycia bliżej drugiej osoby.

Autor: Beata Podgórska

Zarządzanie lękiem

Strach, lęk są uczuciami, które towarzyszą nam na co dzień w różnych sytuacjach. Bez nich nie moglibyśmy funkcjonować prawidłowo. Jednak lęk, który nieustannie odczuwa wiele osób, jest stanem trudnym do zniesienia i wpływa negatywnie na jakość ich życia. Występowanie nadmiernego niepokoju w sytuacjach społecznych prowadzi do zjawiska fobii społecznej.

Osoba z fobią społeczną unika sytuacji, w których może być oceniana. Z kolei osoby, które nieustannie martwią się czymś, są napięte, przedstawiają sobie katastroficzne wizje swojego życia, cierpią na uogólnione zaburzenie lękowe. Czasem lęk występuje tylko w określonych sytuacjach: w kontakcie z pająkiem, psem, ciemnością, windą, wysokością i innymi – to oznacza fobię prostą u osób zgłaszających powyższe problemy.

Lęk może przyjąć postać paniki, czyli bardzo silnego, nagłego lęku, któremu towarzyszą określone objawy somatyczne pod postacią np. przyspieszonego bicia serca, ucisku w klatce piersiowej, trudności w oddychaniu, nudności, pocenia się, bólu głowy i innych. Takie objawy są bardzo nieprzyjemne dla osób, które tego doświadczają i często zmuszają ich do wizyty u lekarzy różnych specjalności, np. u kardiologa, ponieważ myślą, że dzieje się coś złego z sercem. Zazwyczaj dowiadują się, że wszystko jest w porządku i że „to tylko nerwica”.

Powtarzające się napady lęku mogą oznaczać tzw. agorafobię, czyli lęk przed otwartą przestrzenią. Niekiedy pojawia się ona w czasie podróży autobusem, podczas przebywania w tłumie, w kinie, stania w kolejce w supersamie i innych.

W naszym ośrodku terapia lęku polega na pracy z wszystkimi aspektami występujących objawów: pracujemy z ciałem (procesami fizjologicznymi), myśleniem osoby oraz wprowadzamy strategie behawioralne (nowe zachowania). Efektywność terapii jest związana z zaangażowaniem osoby i jej motywacją do wprowadzania zmian. Czasem proces leczenia utrudnia występowanie tzw. wtórnych zysków z choroby, co oznacza, że osoba zaspokaja w sytuacji lękowej różne swoje potrzeby psychiczne i trudno jest jej wtedy zrezygnować z tego objawu. Wówczas praca terapeutyczna dotyczy przejmowania odpowiedzialności za zaspokajanie swoich potrzeb bez udziału innych osób. W ten sposób torowana jest droga do większej samodzielności osoby. A to już jest krok do wyzdrowienia. Osoba musi nauczyć się polegać na sobie. Musi wiedzieć, że poradzi sobie w każdej sytuacji. To buduje jej zaufanie do siebie, które jest podstawą zdrowego funkcjonowania. Poczucie wpływu na swoje życie może oznaczać koniec terapii.

Autor: Jadwiga Mrozowicka